piątek, 18 kwietnia 2008

...

Shit. Dociera to do mnie. To wszystko, co już było i co będzie lub może być. To straszne, a wręcz nieludzkie, że trzeba się teraz, w tym oto miejscu, gdzie od niedawna tak dobrze się czuję – rozstawać...To smutne, że mnoży się tyle obietnic typu: „Ja o Tobie nigdy nie zapomnę...”, „Zawsze będziemy w kontakcie...”, „Spotkamy się wkrótce, zobaczysz...”. Puste słowa, które każdy wypowiada. Bo wypada?
A za rok – wyślesz sms –a...
A za dwa – już nie...
A za 10 lat – spotkamy się, o tak. W szkole...”XYZ – to Ty? Serio?!”. Tak będzie z większością...
Ale mam nadzieję, że my jesteśmy wyjątkową klasą, która tak naprawdę nie zapomni o tym, co przeżyła z tymi 25 osobami...
Nadzieja matką głupich? Niekoniecznie.

Spakowałam się. Już prawie do końca. Zostało jeszcze kilka zeszytów, vademecum jedno, drugie i cieć. No i kilka zdjęć. Tych, na których są najważniejsze dla mnie osoby...A za tydzień ostatni raz spojrzę przez internackie okno. A za tydzień ostatni raz pobiegnę dokoła Jezioraka. A za tydzień...Za tydzień skończę kolejny etap mojego życia. I co po nim?

To tak zawiało smutkiem...I dobrze. Tak miało być.


I mogłabym podziękować jednej osobie za to, że moje serce się nieco uspokoiło...Ale tego nie zrobię ;)
Poczytajcie sobie wiersze Urszuli Kozioł. Są bardzo dobre. Więcej nie napiszę.
Dobranoc.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

eeetam, uszy do góry!!!